NASZE REALIZACJE

Teknika uzbroiła Helvetia Meble w kolejną linię technologiczną

Jakość okleinowania wąskich płaszczyzn to test dla każdego producenta mebli. Po tym newralgicznym połączeniu okleiny i płyty poznaje się jakość mebli.  — Nowa linia, którą zainstalowaliśmy pozwala nam tworzyć nie tylko dokładne połączenia obrzeży z płytami, szybko zmieniać kolor okleiny, ale również zwiększa możliwość stosowania modnych, szerokich, nawet 60-milimetrowych krawędzi — mówi Dariusz Wilczyński, dyrektor techniczny Helvetia Meble, która zakupiła kompletną, zautomatyzową linię Biesse STREAM , która dostarczyła firma TEKNIKA.

Kompletna linia Stream do okleinowania płyt meblowych, wyposażona w automatyczne systemy podawania i odbioru Winner marki Biesse to inwestycja, która otwiera kolejne ćwierćwiecze istnienia firmy Helvetia Meble. Zaprojektowała i dostarczyła ją do Wieruszowa firma TEKNIKA, lider sprzedaży włoskich maszyn w Polsce.

Jakość mebli – wizytówką  producenta

Nowa linia sterowanych numerycznie okleiniarek STREAM B1 i B2 marki Biesse, wyposażona w standardzie w liczne agregaty do nakładania kleju, docinania naddatku, frezowania czy polerowania, zastąpi wysłużoną linię Homaga. Helvetia Meble zdecydowała się tym razem na włoską technologię, której niezawodność sprawdziła już wcześniej m.in. na pilarkach panelowych SELCO oraz centrach obróbczych tej marki.

O wyborze technologii Biesse w miejsce oklieniarek Homaga zdecydowały także szerokie możliwości i elastyczność, jaką oferuje STREAM.


— Okleiniarka Biesse jest w standardzie dostosowana do szerszych obrzeży, co było dla nas kluczowym aspektem, gdyż okleinujemy także płyty komórkowe. Poza tym ogromną zaletą technologii, jaką oferują Włosi jest to, że nie pracujemy już  na multifrezach, ale mamy bardzo dobre agregaty i każdy profil jest wymienialny i indywidualnie dobierany, co przy naszej produkcji opartej na kilkuset formatach, wzorach
i kolorach jest bardzo istotne — dodaje Dariusz Wilczyński.

Pełna automatyzacja

Nie mniej ważna dla inwestora była pełna automatyzacja procesu, dlatego zarówno na wejściu, jak i wyjściu linii znajdują się systemy do automatycznego załadunku i rozładunku linii. Płyty o bardzo dużych wymiarach są ładowane na okleniarkę SB1, która okleja dwustronnie, a następnie po obrocie o 90o trafia na okleiniarkę SB2 oklejającą obrzeża kolejnych dwóch krawędzi. Dzięki temu można z automatu okleinować płytę obrzeżami

o różnych kolorach.

Patrząc na linię z góry, wydaje się jakby okleiniarka „rozszerzała się" na boki, dopasowując się do wielkości płyty.

— Nawet w przypadku, gdy kończy się seria cienkich płyt
o grubości 40 mm i zaczyna okleinowanie obrzeży grubych płyt, proces ten jest ciągły i nie wymaga postojów, lecz następuje automatyczne przezbrojenie. Takie rozwiązanie znacznie zwiększa wydajność, która w zależności od wymiarów elementów i rodzaju obrzeża wynosi od 8 do nawet 24 elementów na minutę — tłumaczy Tadeusz Jóźwik z firmy TEKNIKA, która zaprojektowała i dostarczyła linię do zakładu Helvetia Meble.

Bez komputerów ani rusz

W wieruszowskiej fabryce Helvetia Meble, należącej do znanej europejskiej grupy IMS, produkowane są przede wszystkim meble skrzyniowe. Bazują one jednak na różnych surowcach: płycie wiórowej, MDF, jak i komórkowej. Ich rozkrój również odbywa się m.in. na trzech włoskich maszynach Biesse. Także nawiercanie otworów i gniazd powierzono włoskiemu centrum obróbczemu Skipper oraz Tekno, a bardziej skomplikowaną obróbkę centrum obróbczemu Rover. Tak uzbrojony zakład należy do jednych z najnowocześniejszych w grupie IMS. Potencjał technologiczny, jaki reprezentuje to przepaść w stosunku do tego, na jakich maszynach zaczynano produkcję 25 lat temu. Dariusz Wilczyński rozpoczął pracę w wieruszowskiej fabryce rok po jej powstaniu, w oczach ma więc perspektywę 24 lat istnienia zakładu.

— Proszę sobie wyobrazić, że to wszystko, co dziś projektujemy w komputerze i wysyłamy jako gotowe pliki wykonawcze do maszyny, kiedyś robiło się na kartkach, w zeszytach, tabelkach — wspomina. — Obecnie bez komputerów nie da się pracować, bo w nich są wszystkie dane, rysunki, wymiary, normy, wytyczne. Ale też projekty, jakie wykonywaliśmy kiedyś, były znacznie prostsze, bo też możliwości naszych maszyn były dużo mniejsze. Nie było mowy o wycinaniu tak skomplikowanych kształtów, okleinowania czy lakierowania w takiej jakości jak obecnie.

Teraz zakład wytwarza setki brył mebli, które trafiają na rynki całego świata.

— Czasami w jednym tygodniu tworzymy prototypy trzech nowych modeli, które są testowane jako seria zerowa.
W ten sposób sprawdzamy zainteresowanie rynku produktem. To wymaga od naszych maszyn dużej elastyczności, ale i wydajności w przypadku wprowadzenia serii do produkcji, dlatego wprowadzamy rozwiązania o wysokim stopniu automatyzacji — podkreśla Dariusz Wilczyński.